Wybrane
Szczególne Opisy Znaków Iskry Bożego Miłosierdzia w życiu Piotra i Jana
Siestrzeńcewicz
Część
Druga (od 26 do 50)
26.
Intronizacja
19
listopada 2016 roku, w Roku Jubileuszowym Miłosierdzia, w Łagiewnikach miała
miejsce intronizacja Chrystusa na Króla Polski, w której uczestniczył pan
prezydent Polski Andrzej Duda. Byłem obecny na tym wydarzeniu. Uczestniczyłem w
nim, stojąc na Błoniach przed Bazyliką Miłosierdzia Bożego. Uroczystość trwała
kilka godzin. Przez cały ten czas dwa metry ode mnie stał pan z transparentem,
na którym był napis: "Jezus Chrystus Król Polski" i obraz Pana Jezusa
w stroju królewskim z koroną na głowie. Ten transparent był trochę
przezroczysty, prześwitujący, i przez cały czas słońce świeciło przez serce
Pana Jezusa na tym transparencie, w moją stronę. W miarę upływu czasu słońce
przesuwało się na niebie, a ten pan też się przesuwał tak, że cały czas
widziałem, iż to słońce świeciło przez serce Pana Jezusa, aż do samego końca
uroczystości.
Kolejnego
dnia, w święto Chrystusa Króla, w ostatni dzień Roku Miłosierdzia, miała
miejsce intronizacja Chrystusa Króla Polski w parafiach przez akt
intronizacyjny odmówiony przez Polaków w kościołach w całej Polsce. Ksiądz
Stanisław Małkowski, orędownik Intronizacji, mówił, że potrzebna jest jeszcze intronizacja
dokonana przez polityków – odgórna, poza tą oddolną, która była już spełniona.
1
lipca 2017 roku uczestniczyłem w wydarzeniu "Jezus na Stadionie"
na Stadionie Narodowym w Warszawie jako członek chóru tego wydarzenia.
Dokładnie 100 dni od tego wydarzenia dostałem znaki, że w setną rocznicę
odzyskania przez Polskę niepodległości – 11 listopada 2018 roku – dokona się ta
intronizacja Chrystusa Króla Polski. Szczególnym znakiem, który wtedy
otrzymałem w związku z tą sprawą, było słowo "light
in your eyes" – "światło
w twoich oczach".
10
listopada 2018 roku, w przeddzień tej setnej rocznicy odzyskania przez Polskę
niepodległości, wysłaliśmy z Piotrem e-maila do pana Krzysztofa Ziemca, znanego i pobożnego prezentera telewizyjnego i
dziennikarza. Podzieliliśmy się z nim działaniem Iskry Bożego Miłosierdzia i
naszym świadectwem. Odpisał nam jeszcze tego samego dnia: "Może coś się
uda" i dał "uśmiech". Wieczorem tego samego dnia prowadził on
telewizyjne "Wiadomości" – wówczas najpopularniejszy w Polsce
program telewizyjny. Powiedział on w czasie tego programu, że tego dnia
rocznicowego zostanie zapalona "świeca niepodległości". Skojarzyło mi
się to z tym słowem "light in your eyes" – z tym
światłem. W dniu tej wspomnianej rocznicy, w Święto Niepodległości, w Świątyni
Opatrzności Bożej w Warszawie, zapalona została ta wspomniana świeca i został w
tym momencie odmówiony akt dziękczynno-zawierzający. Były wypowiedziane do Pana
Jezusa m.in. takie słowa: "...i zawierzamy Tobie nas i naszą Ojczyznę.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze,
na wieki wieków..." – i było widać, jak politycy powiedzieli w tym
momencie "...Amen." To słowo "Amen" wypowiedział pan
prezydent, pan Premier, pani Marszałek Sejmu, parlamentarzyści i inni politycy.
Zrozumiałem, że od tego momentu weszło w życie to, że Pan Jezus jest Królem
Polski, już na zawsze, podobnie jak od wieków Maryja jest Królową Polski.
(Widziałem, że na tej świecy Niepodległości był umieszczony wizerunek Maryi).
W
tym dniu rocznicowym, w czasie "Marszu dla Niepodległej", spotkaliśmy
panią zakrystiankę z naszej parafii, która ma na nazwisko "Król", co
mi się skojarzyło ze słowem Jezus Chrystus – "Król" Polski. Po tej
Intronizacji Chrystusa na Króla Polski, w tym samym miesiącu, w święto
Chrystusa Króla Wszechświata – Króla właśnie, reprezentantka Polski Roksana
Węgiel wygrała dziecięcą Eurowizję. Po raz pierwszy w historii reprezentant
Polski wygrał Eurowizję. To nazwisko "Węgiel" skojarzyło mi się ze
słowem "kamień węgielny" – pomyślałem: Chrystus stał się kamieniem
węgielnym Polski. Miałem tylko jeszcze myśl: gdzie tu jest słowo
"kamień"? Skojarzyłem sobie, że imię "Roksana" zaczyna się
od "Rok" – tak się czyta słowo "rock" – z
angielskiego "kamień". W kolejnym roku 2019 dziecięca Eurowizja też
była organizowana w święto Chrystusa Króla Wszechświata i znowu wygrała Polka –
Viki Gabor. W kolejnym roku ta dziecięca Eurowizja
już nie była organizowana w święto Chrystusa Króla i Polska nie wygrała, ale
tamte dwie wygrane z rzędu mocno potwierdzają, że Pan Jezus stał się Królem
Polski. Co nie znaczy, że potem nie było słabości duchowych ze strony Polski,
ale chodzi o to, że Pan Bóg te wszystkie słabości zamienia w moc, według słów: "Moc
w słabości się doskonali", a także według słów: "Ilekroć nie
domagam, tylekroć jestem mocny", także według słów: "Bóg z
tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra". Tak
już na zawsze będzie z Polską. Maryja od wieków jest Królową Polski i była nią
również wtedy, gdy Polsce zdarzała się słabość duchowa, a nawet grzech. Są też
słowa: "...A nawet gdyby ktoś zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca – Jezusa
Chrystusa..."
27.
Finał EURO 2020-2021
Latem
roku 2021 miał miejsce turniej Mistrzostw Europy w piłce nożnej, opóźniony o
rok z powodu pandemii koronawirusa. Finał tego EURO zaplanowany był na 11 lipca.
Skojarzyło mi się to z tym, że jest to rocznica śmierci naszego kochanego
dziadka, który wychował Piotra i mnie. Dziadek zmarł w roku 1997. W Roku 1994
miał miejsce Mundial piłkarski. W finale grała Brazylia z Włochami. Nasz
dziadek, jako że wcześniej był we Włoszech i bardzo miło to wspominał, bardzo
liczył na Włochy, żeby wygrały ten Mundial, ale przegrały z Brazylią po rzutach
karnych. Wobec tego pomyślałem sobie, że w sprawie tego finału EURO, dziadek
wstawi się w niebie za Włochami, aby wygrali. W tym momencie, jak o tym
pomyślałem, zobaczyłem, że mam przed sobą zdjęcie przedstawiające naszego
dziadka, jak rozmawia z papieżem Świętym Janem Pawłem II w Watykanie w czasie
swojej podróży do Włoch, o której wspomniałem. Pomyślałem sobie, że to jest
potwierdzenie tej myśli.
W
tym momencie była przede mną jedna rzecz: żeby wezwać Pana Jezusa, czy mam mieć
takie przekonanie, że Pan Jezus prowadzi do tego, o czym pomyślałem – do tego
zwycięstwa Włoch. Z mocą wezwałem: "Jezu!" i spojrzałem się w
konkretne miejsce kilka metrów przede mną i z ufnością powiedziałem: "Tu
jest odpowiedź!". Wyciągniętą dłonią wskazałem palcem w to konkretne
miejsce, nie wiedząc jeszcze, co tam jest. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że
jest tam na półce pluszowy miś. Zastanawiałem się, co to może oznaczać, ufając,
że na pewno to coś oznacza. Zobaczyłem u tego misia szaliczek w pasy o trzech
kolorach – zielony, biały i czerwony. Szybko skojarzyłem sobie, że to są kolory
flagi Włoch. Pomyślałem sobie: to jest obfity znak i muszę teraz w to wierzyć,
że Włosi wygrają.
Później
zobaczyłem, że kilka dużych potęg światowych atakowało ten znak – tego misia,
ten szaliczek – tę Iskierkę Bożego Miłosierdzia z tym związaną, ale ufałem, że
tego nie przemogą. Otóż, gdy zaczął się ten mecz finałowy, zapomniałem
zawierzyć Panu Jezusowi oglądanie tej transmisji. Po kilku minutach Anglia
strzeliła gola Włochom na 1:0. Jedna z dwóch osób komentujących ten mecz przez
dużą część meczu mówiła: "Jak ci Anglicy wspaniale grają! Jak ci Włosi źle
grają!". W drugiej połowie meczu Włosi strzelili gola na 1:1, miała
miejsce dogrywka. Komentator powiedział, że jeszcze nigdy Anglicy nie przegrali
meczu na Wembley w dużej imprezie, a ten mecz właśnie
odbywał się na Wembley. Dogrywka nie przyniosła
rezultatu i miał miejsce konkurs rzutów karnych. Było powiedziane, że jeszcze
żadna drużyna w historii EURO nie wygrała dwóch serii rzutów karnych w jednym
turnieju, a Włosi mieli w tym turnieju już jedną serię rzutów karnych wygraną.
Ostatnia potęga, która atakowała tę Iskierkę Bożą, to przebieg tego konkursu
rzutów karnych, o którym powiedziano, że był wyjątkowo dramatyczny w całej
historii EURO. Na początku Włosi się trochę oddalili od zwycięstwa i mówiono:
"Coraz większa presja na Włochów!". Włosi trochę podgonili i już była
sytuacja, że reprezentant Włoch, gdy strzeli gola, to Włosi wygrają, ale gdy
piłkarz włoski oddał strzał, było powiedziane: "Bramkarz włoski broni to!
On broni to!". Po chwili kilka razy z rzędu Anglicy chybili i nadszedł
moment, że pomyślałem sobie: "To teraz prawdopodobnie już jest ten moment
zwycięstwa". Piłkarz włoski strzelił gola i Włosi wygrali...
28.
Mecz Polska-Anglia
8
września 2021 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie miał miejsce mecz piłki
nożnej Polska - Anglia w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze w
roku 2022. W czasie tego meczu podejmowałem pracę nad opisami znaków i
przerabiałem właśnie opis znaku związany z uroczystością Wniebowzięcia
Najświętszej Marii Panny z 15 sierpnia 2020 roku, z dnia setnej rocznicy Bitwy
Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą. Na początku tego opisu, który
przerabiałem, było napisane, że z okazji dnia rocznicy tego Cudu nad Wisłą, na
Stadionie Narodowym, tym samym, na którym w tym momencie odbywał się ten
wspomniany mecz z Anglią, tego dnia rocznicowego odbywało się przedstawienie
teatralne będące inscenizacją tamtych wydarzeń sprzed stu lat. Było napisane w
tym opisie, że na początku na płycie stadionu leżał krzyż symbolizujący
trudności Polaków w związku z początkiem bitwy z Bolszewikami.
W
tym samym czasie trwał ten mecz z Anglią i w momencie, gdy przeczytałem o tym
krzyżu, Polacy przegrywali 0:1. Dalej w tym opisie związanym z Cudem nad Wisłą
było napisane, że ta trudna walka obróciła się we wspaniałe zwycięstwo.
Analogicznie – nagrywając ten opis, powiedziałem, trochę antycypując, odnośnie
tego meczu z Anglią: "Będzie wspaniałe zwycięstwo!". Po zakończeniu
się czasu podstawowego meczu Polacy nadal przegrywali 0:1, ale nagle
usłyszałem, jak Piotr krzyknął radośnie: "Gol!". Okazało się, że w
doliczonym czasie gry Polacy strzelili przepięknego gola Anglii na 1:1 i
zremisowali ten mecz, co było dużym sukcesem, ponieważ Anglia to bardzo trudny
rywal. Na Stadionie Narodowym w tym momencie była radość Polaków i smutek
Anglików. Komentator rozpływał się w radości, jakby był
"wniebowzięty". Polacy nie wygrali wprawdzie, tylko zremisowali, ale
można powiedzieć, że odnieśli zwycięstwo nad smutkiem, nad tą trudnością, którą
było to, że przegrywali ten mecz. Dodatkowo, dokładnie rok później, 8 września 2022
roku, polscy siatkarze z kolei wygrali na Mundialu mecz ze Stanami
Zjednoczonymi, awansując do półfinału, czyli do strefy medalowej tego turnieju,
w którym ostatecznie zdobyli srebrny medal. Dopełniło się więc też to słowo
"zwycięstwo" związane z tą sytuacją z 8 września 2021 roku.
29.
Aplikacja
Jak
napisałem w "Myślach O Niebie", "Iskra Bożego
Miłosierdzia to Jezus Chrystus, szczególnie wyraźnie obecny w świecie".
Różne inicjatywy podejmowane do tej pory przez nas – Piotra i mnie – okazywały
się często bardziej owocne, niż się spodziewaliśmy, owocne dla wielu ludzi, dla
których kanałem duchowym, pośrednio poprzez nas, Pan Jezus wzbudził te owoce i,
jak On sam pokazuje, nie wzbudziłby ich, gdyby nie było Iskry Bożego
Miłosierdzia w naszym życiu.
Jedną
z takich inicjatyw była aplikacja z tapetami na telefon i na tablet ze zdjęć
mojego autorstwa. Aplikacja powstała i została opublikowana niedługo po tym,
jak wybuchła pandemia koronawirusa, a inicjatywa tej aplikacji zaczęła się
jesienią 2019 roku, gdy jeszcze nie było tej pandemii. Samym znakiem już jest
to, że słowo "aplikacja" oznacza zarówno aplikację mobilną, co
odnosimy do naszej aplikacji, jak i aplikację szczepionki do organizmu
człowieka. To są dwa znaczenia tego słowa, dalekie od siebie, ale połączone
właśnie Iskrą Bożego Miłosierdzia w tej inicjatywie.
Nazwa
naszej aplikacji to "Johnswallpapers".
Gdy wpisze się w wyszukiwarce Google tę nazwę i wpisze się pierwsze cztery
literki – "johns" – to pierwsze
hasło, jakie Google podpowiada z całego internetu, to
nazwa koncernu Johnson & Johnson, który wyprodukował jedną ze szczepionek
na koronawirusa. Dodatkowo nazwa "Johnswallpapers"
składa się z tylu samych znaków co nazwa "Johnson & Johnson".
Szczepionka na koronawirusa została wynaleziona bardzo szybko – po pół roku od
rozpoczęcia się pandemii. Słyszałem, że z reguły na taką szczepionkę czeka się
około 10 lat. Wierzę, że tego przyspieszenia dokonała Iskra Bożego
Miłosierdzia. Jeszcze przed powstaniem tej aplikacji Pan Jezus obiecał mi, że
przez nią wzbudzi obfite owoce dla wielu milionów ludzi. Ja trochę myślałem, że
chodzi o to, że ta aplikacja będzie miała tyle pobrań, ale okazało się, że
chodziło o tę szczepionkę dla tak wielu ludzi. Nasza aplikacja była dostępna w
sklepach z aplikacjami przez cały czas trwania pandemii i otrzymała od
użytkowników maksymalną średnią ocenę pięć gwiazdek, ocenę, którą widziałem, że
tak wysoką ma jedna aplikacja na pięćdziesiąt w sklepie Google Play.
Tak
się złożyło, że data wydania naszej aplikacji to był 13 maja 2020 roku – święto
Matki Bożej Fatimskiej i rocznica zamachu na papieża Świętego Jana Pawła II.
Data publikacji tej aplikacji w sklepie Google Play to 16 maja 2020 roku –
wigilia centralnego dnia obchodów setnej rocznicy urodzin Świętego Jana Pawła
II.
30.
Photoshelter
Któregoś
razu podjęliśmy z Piotrem inicjatywę umieszczenia zdjęć mojego autorstwa w
serwisie "Photoshelter". Założyłem
tam profil i umieściłem ponad sześć tysięcy zdjęć. Jak się okazało, promocję
mojego profilu w tym serwisie uruchomiłem, niezamierzenie, w tym samym czasie,
w którym wybuchła wojna na Ukrainie. Od tego momentu wielu Ukraińców zaczęło
napływać z Ukrainy do Polski, szukając schronienia przed wojną. Jak się
okazało, dzielenie się Iskrą Bożego Miłosierdzia poprzez popularyzowanie tych
moich zdjęć w tym serwisie "Photoshelter"
owocowało, kanałem duchowym, tym schronieniem dla Ukraińców, których
przyjechało w końcu ponad dziesięć milionów.
Do
takiego przekonania skłoniło mnie pewne wydarzenie. Otóż byliśmy z Piotrem na
spacerze, na modlitwie wspólnej pacierzowej, i w którymś momencie miałem w
sercu pewne rozważania. Powiedziałem w myślach do Pana Jezusa: "Panie
Jezu, a może owocem tego rozszerzenia moich zdjęć w tym serwisie Photoshelter jest to schronienie, które znajdują teraz
Ukraińcy w Polsce, jako że słowo "shelter"
to inaczej "schronisko" – słowo podobne do słowa
"schronienie"? W tym momencie Piotr powiedział do Pana Jezusa na
głos: "Panie Jezu, dziękuję Ci za to, że tylu Ukraińców znalazło
schronienie w Polsce." Piotr nic na ten temat przed tymi słowami nie
mówił. Jak się potem okazało, słowo "shelter"
to nie tylko z angielskiego "schronisko", ale też dosłownie "schronienie"
– tak jak miałem we wspomnianym rozważaniu...
31.
Olimpiada
W
dniach 15–22 lutego 2004 roku wziąłem udział w rekolekcjach Odnowy w Duchu
Świętym "Uzdrowienie wspomnień". Wcześniejsze rekolekcje, w
których wziąłem udział – rekolekcje ewangelizacyjne Odnowy (w 2002 roku) – to
było tak jakby moje zaręczenie się z Panem Jezusem. To "Uzdrowienie
wspomnień" to był mój "ślub" z Panem Jezusem, oznaczający
też zmartwychwstanie Pana Jezusa w tych dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia.
W
okrągłą, dziesiątą rocznicę pierwszego dnia tych rekolekcji, Polacy zdobyli dwa
złote medale na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Przez cały wiek XX Polacy
cieszyli się tylko jednym złotym medalem zimowej Olimpiady – medalem Wojciecha
Fortuny, a teraz, jednego dnia Polacy zdobyli aż dwa złote medale – Kamil Stoch
w skokach narciarskich (jego drugi złoty medal na tych Igrzyskach) i Zbigniew
Bródka w łyżwiarstwie szybkim. Z okazji tej rocznicy moich rekolekcji odmówiłem
tamtego dnia Koronkę do Miłosierdzia Bożego za mojego ś.p.
tatę, którego sprawę miałem w sercu w czasie tamtych rekolekcji. Mój tata miał
na imię Zbigniew, pod koniec życia nosił bródkę, co mi się kojarzy ze
Zbigniewem "Bródka" właśnie. O tym medalu Zbigniewa Bródki
dowiedziałem się już po północy kolejnego dnia. Też dowiedziałem się, że o tym
złotym medalu dla niego zadecydowały milimetry. Przez długi czas ustalano, kto
wygrał wyścig...
32.
Pan Artur
Któregoś
razu przyjaciel naszych rodziców i nasz – pan Artur – upadł na ulicy, zabrała
go karetka pogotowia i po tym upadku przez kilka dni był leżący. Maryja w sercu
powiedziała mi: "Pan Artur będzie chodził". Zamówiliśmy za niego
intencję na Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Kolejnego dnia po tej
nowennie pojechaliśmy do niego. Rzeczywiście był leżący. Mieszkała u niego
współlokatorka, która myśleliśmy, według tego, co nam powiedziała, że Pan Artur
w ogóle nie chodzi, a ona go pielęgnowała. Przed wyjściem od niego jeszcze
położyłem na Pana Artura dłoń i spojrzałem na obraz Matki Bożej, który wisiał
nad jego łóżkiem, wyglądający bardzo jak wizerunek Matki Bożej Nieustającej
Pomocy, i powiedziałem: "Uzdrowienie Chorych, módl się za nami!"
Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z Piotrem od niego. Po chwili na korytarzu przed
jego mieszkaniem pomyślałem sobie: "Wróćmy do pana Artura i powiedzmy mu
jeszcze jakieś serdeczne słowo, żeby okazać mu miłość". Wróciliśmy się do
niego. Okazało się, że pan Artur siedzi na łóżku, a po chwili wstał i poszedł
do toalety. Bardzo nas to zdziwiło i rozradowało, i przypomniałem sobie tę
modlitwę przez wstawiennictwem Matki Bożej odmówioną za pana Artura.
33.
Początek Końca Pandemii
W
roku 2020 wybuchła na świecie pandemia koronawirusa. Któregoś razu, w nocy, gdy
zaczął się dzień uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny –
8 grudnia 2020 roku – odmówiłem Koronkę do Miłosierdzia Bożego w tej intencji,
aby ten dzień był początkiem końca pandemii. Jak się potem okazało, tego samego
dnia pierwsza osoba na świecie została zaszczepiona przeciwko koronawirusowi,
czego ja się w ogóle nie spodziewałem. Dodatkowo ten dzień to była okrągła czterdziesta
rocznica śmierci Johna Lennona, który stworzył utwór pod tytułem "War Is Over" – "Wojna
Jest Zakończona". O tej pandemii słyszałem wcześniej określenie, że była
to wirusowa wojna światowa.
34.
Prezydent
Na
początku roku 2021 dostałem Słowo Boże na tamten rok: "Chrystus został
ogłoszony narodom, znalazł wiarę w świecie, Jemu chwała na wieki". 11
listopada 2021 roku, w Święto Niepodległości, mój brat Piotr towarzyszył
swojemu przyjacielowi – księdzu Stanisławowi Małkowskiemu – w odebraniu z rąk
pana prezydenta Polski Andrzeja Dudy najwyższego odznaczenia państwowego –
Orderu Orła Białego. Piotr, w Pałacu Prezydenckim, wręczył do rąk pana
prezydenta wizytówkę z adresem naszej strony internetowej z naszym świadectwem,
podobnie dał ją pani prezydentowej. Potem modliłem się o odpowiedź pary
prezydenckiej na tę naszą sprawę, jeśli Bóg chce, pozytywną, dodawałem jeszcze
w modlitwie: "...nie na sam koniec roku, ale trochę wcześniej".
4
grudnia 2021 roku dostaliśmy maila od księdza Marcina, proboszcza pewnej
pobliskiej parafii, który wyraził w tym e-mailu ogromny zachwyt nad naszym
świadectwem. To zdarzenie było związane ze zdarzeniem z parą prezydencką,
ponieważ 4 grudnia to był dzień imienin Barbary, a też 11 listopada, tylko
innego roku – 2018 roku – w setną rocznicę odzyskania przez Polskę
niepodległości, Piotr i ja spotkaliśmy w czasie "Marszu dla
Niepodległej" na Moście Poniatowskiego liderkę naszej ówczesnej wspólnoty
parafialnej, właśnie Barbarę – Barbarę Król, przez którą Pan Bóg dał znak, że
od tamtego dnia Pan Jezus jest Królem Polski. Jeszcze był drugi łącznik tego
e-maila za sprawą pary prezydenckiej i tej naszej wizytówki: ten e-mail
dostaliśmy, jak wspomniałem, od księdza Marcina, a w tamtym dniu wręczenia tej
wizytówki były imieniny Marcina.
Zaprzyjaźniliśmy
się z księdzem Marcinem i w ciągu kilku kolejnych lat spotkaliśmy się z nim
wiele razy. Pan Bóg bardzo dużo nam dał poprzez tę relację. Ksiądz Marcin
przeczytał bardzo dużą część naszego świadectwa i całkowicie je poparł, a dzień
po wręczeniu mu około tysiąca stron naszego świadectwa, nawiązaliśmy znajomość
z naszą obecnie bardzo nam bliską osobą mieszkającą w Rzeszowie. Również
poprzez księdza Marcina, powstał nasz utwór "Ciągle Wierzę W Nas",
który trafił do kilku analogowych lokalnych stacji radiowych, też do Radia Wnet.
Również powstała "Litania Dziękujących Jezusowi", którą ksiądz Marcin
też poparł. A więc Chrystus, który jest Iskrą Bożego Miłosierdzia, został
ogłoszony narodom – reprezentowanym przez pana prezydenta – jedną z głów państw
świata, znalazł wiarę w świecie – wiarę księdza Marcina. Jemu – Chrystusowi – chwała
na wieki...
35.
Pałac Kultury
W
dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia, Pałac Kultury i Nauki, który znajduje się w
Warszawie, symbolizuje Krzyż Pana Jezusa w Jerozolimie. Pałac Kultury mieści
się pomiędzy ulicami Świętokrzyską (Święty Krzyż) i Alejami Jerozolimskimi
(Jerozolima). Z wyglądu widać też, że zarysowuje się w nim kształt Krzyża Pana
Jezusa. Pałac Kultury i Nauki ufundowali Sowieci, którzy zaatakowali Polskę w
czasie II wojny światowej, co wpisuje się w to, że Pałac Kultury to jest krzyż
dany Polsce przez jej oprawców.
Z
kolei w roku 2016 – Jubileuszowym Roku Miłosierdzia, gdy miałem skończone 33
lata, czyli tyle, ile miał Pan Jezus, gdy umarł na Krzyżu – byłem na trzydziestym
piątym piętrze Pałacu Kultury, na Tarasie Widokowym, wraz z pielgrzymami
przybyłymi do Polski na Światowe Dni Młodzieży. W pewnym momencie mój brat
Piotr powiedział do mnie: zaśpiewaj coś razem ze Stacy,
która przybyła z Trynidadu i Tobago. Piotr powiedział: "Zaśpiewajcie
piosenkę "Heal The World"." To
jest piosenka Michaela Jacksona, której tytuł tłumaczy się: "Ulecz
Świat". Zaśpiewaliśmy – ja śpiewałem tak jakby do Stacy,
a Stacy tak jakby do mnie, gdyż siedzieliśmy
naprzeciwko siebie. A więc ktoś do mnie wtedy powiedział "Ulecz
Świat". To mi się skojarzyło z tym, że na Krzyżu Pan Jezus zbawił
świat. Dodatkowo Michael Jackson, który stworzył ten utwór, nazwany został Królem
Popu, a na Krzyżu Pana Jezusa, nad Jego głową, była
tabliczka z napisem "Król Żydowski".
Któregoś
razu, innego roku, miałem trochę obfite utrapienie związane z Pałacem Kultury,
co było jedynie maleńką drobinką w porównaniu do ogromu cierpienia Pana Jezusa
na Krzyżu. Tę drobinkę miałem też w roku 2000, gdy byłem w szpitalu. Szpital
ten mieści się przy ulicy Jana III Sobieskiego – Króla Polski. Jest łączność
tego słowa "Król" w nazwie tej ulicy ze słowem "Król Popu" odnoszące się do Michaela Jacksona, którego
utwór zaśpiewałem na wspomnianym Pałacu Kultury, a także ze wspomnianym słowem
"Król Żydowski". Te znaki skojarzyłem sobie dopiero kilka lat po tych
wydarzeniach. Dodatkowo słowo "Kultura" w nazwie Pałacu Kultury i
Nauki kojarzy mi się z naszą muzyką i z naszymi zdjęciami, a słowo
"Nauka" kojarzy się z "Myślami o niebie" mojego
autorstwa i z naszym świadectwem o Iskrze Bożego Miłosierdzia.
36.
Najpiękniejszy Dzień
Za
Najpiękniejszy dzień w moim życiu uznaję 30 listopada 2002 roku. Wtedy na
rekolekcjach ewangelizacyjnych Odnowy w Duchu Świętym zawierzyłem się
całkowicie Panu Jezusowi. Jak ufam, wtedy rozstrzygnęło się, że wieczność
spędzę w niebie. W dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia tamten dzień symbolizuje
narodziny Pana Jezusa w Betlejem. Po tym wspomnianym zawierzeniu otrzymałem dar
wylania Ducha Świętego. Modliło się nade mną trzech animatorów, co mi się
kojarzy z Trzema Królami, którzy przybyli do żłobka, w którym urodził się Pan
Jezus. Ci animatorzy powiedzieli mi też o trzech szczególnych darach dla mnie,
co mi się kojarzy z trzema darami Trzech Króli dla Pana Jezusa – bardzo
podobnymi.
Jak
sobie później skojarzyłem, ten dzień zawierzenia to była okrągła, dwudziesta
rocznica wydania albumu muzycznego "Thriller" Michaela
Jacksona, który stał się najlepiej sprzedającym się albumem muzycznym w
historii muzyki. Michael Jackson nazwany był Królem Popu.
Pan Jezus urodził się w Betlejem jako Król Izraela, Król Wszechświata, Król
Nieba i Ziemi. Z kolei rok moich narodzin – rok 1983 – to był rok światowego
triumfu wspomnianego albumu muzycznego na światowych listach przebojów. O moim
wokalu w naszym – Piotra i moim – albumie muzycznym wiele osób mówiło, że brzmi
jak głos Michaela Jacksona. Ktoś powiedział: "Masz głos niewyobrażalny,
podobny do Jacksona". Ktoś inny powiedział: "Śpiewasz zupełnie jak
Michael Jackson. Aż można by się pomylić". Ktoś inny powiedział:
"Musiałeś w dzieciństwie dużo słuchać Michaela, że tak go
naśladujesz". Nie słuchałem w dzieciństwie prawie w ogóle Michaela
Jacksona – po prostu mam podobną wrażliwość. Też wiele innych osób miało
podobne wrażenie.
37.
Pączki
14
października 2023 roku, w przeddzień Dnia Papieskiego, szukałem razem z moim
bratem pewnej piekarni-cukierni, gdyż ktoś nas poprosił o kupienie w niej
czegoś. W pewnym momencie powiedziałem do Piotra: „Mam takie przemyślenia, że
było dwunastu apostołów – o wszystkich jest napisane w Biblii, że ich Pan Jezus
wybrał, a więc wybrał także Judasza Iskariotę, który
jednak Pana Jezusa wydał. Powiedziałem, że kojarzy mi się to z Izraelem, z
którym też jest związane słowo „wybrany” – „naród wybrany”, a który też był
niewierny względem Boga, który przyszedł na świat w osobie Jezusa Chrystusa.
Dalej mówiłem, że po zmartwychwstaniu Pana Jezusa, w miejsce Judasza Iskarioty, został wylosowany przez pozostałych apostołów i
dołączony do nich Maciej. Powiedziałem, że Święty Maciej Apostoł dochował
wierności Panu Jezusowi, podobnie jak Jedenastu apostołów, i został świętym.
Powiedziałem Piotrowi, że nasuwa mi się wniosek, że Polska jest jak ten
Apostoł, Święty Maciej – że weszła w miejsce Izraela, podobnie jak apostoł
Maciej wszedł w miejsce Judasza i, że tak jak Apostoł Maciej do końca był
wierny Panu Jezusowi, osiągnął świętość. Podobnie jest i będzie z Polską. Piotr
mi na to odpowiedział: „Nie wiem, co o tym myśleć, nie znam się na tym”.
Po
chwili weszliśmy do wspomnianej piekarni-cukierni i powiedzieliśmy: „Poprosimy
12 pączków”. Pani ekspedientka odpowiedziała: „Nie ma dwunastu – jest tylko
jedenaście”. Odpowiedzieliśmy: „Dobrze, to poprosimy te jedenaście pączków i
poprosimy jeszcze chleb” (gdyż o to prosiła nas ta pewna osoba). I nagle
skojarzyłem sobie, że te pączki symbolizują apostołów, a ten chleb wszedł w
miejsce tego dwunastego pączka, którego zabrakło, i symbolizuje on Polskę,
która weszła w miejsce Izraela. Tu spełniają się słowa Pana Jezusa, które
wypowiedział do Izraelitów: „Królestwo Boże będzie zabrane wam, a dane
narodowi, który wyda jego owoce”. Tym narodem jest Polska. Ta wspomniana
cukiernia-piekarnia znajduje się bardzo blisko Stadionu Narodowego, który
symbolizuje Syjon w Jerozolimie, którą symbolizuje Warszawa.
38.
Ulice Muzyczne
Nasz
– mój i mojego brata Piotra – album muzyczny "My Dreams
Come True" powstał w miejscu, w którym
dokoła owego studia nagraniowego jest ok. piętnastu ulic o nazwach muzycznych
(w warszawskich Pyrach).
39.
Małyszomania
W
roku 2000 Pan Jezus połączył mnie ze swoją Męką Krzyżową znakami i
symbolicznymi podobieństwami obrazowymi. Poszczególne miesiące odpowiadały
poszczególnym godzinom z Męki Pana Jezusa, która była o wiele, wiele bardziej
bolesna od moich symbolicznych, iskierkowych
trudności. Pierwszego dnia po roku 2000, a więc pierwszego dnia trzeciego
Tysiąclecia, zaczęła się tzw. Małyszomania.
40.
Baraże 2024
W
Wielki Wtorek, 26 marca 2024 roku, reprezentacja Polski w piłce nożnej zagrała
mecz barażowy o awans Polski do finału Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO
2024. Polacy wygrali ten mecz, o czym zadecydował konkurs rzutów karnych.
Momentem, który przeważył szalę zwycięstwa dla Polski, była obrona rzutu
karnego przez Wojciecha Szczęsnego. Wybuchła wtedy u Polaków wielka radość.
Wojtek Szczęsny rozpostarł ramiona, stojąc przy bramce, czekając, aż podbiegną
do niego koledzy, w takim geście, tak jakby chciał ich przytulić. Skojarzyło mi
się to z gestem Pana Jezusa na Krzyżu, który też miał ramiona rozpostarte. W
tym samym tygodniu, w którym był ten mecz, był Wielki Piątek Męki Pańskiej.
Zobaczyłem, że to Pan Jezus w Wojtku Szczęsnym przytulił Polskę.
41.
Uzdrowienie Wspomnień
Rekolekcje
"Uzdrowienie Wspomnień", w których uczestniczyłem w dniach 15–22
lutego 2004 roku, w tych dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia symbolizują
Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Po latach skojarzyłem sobie, że te rekolekcje
miały miejsce w miejscowości Magdalenka pod Warszawą, a pierwszym świadkiem
Zmartwychwstania była Święta Maria Magdalena. Dodatkowo w czasie tych rekolekcji
miałem taki obraz, że około 1/4 i 1/5 mojego serca zajmuje kamień brudu i przez
te rekolekcje Pan Bóg ten kamień z mojego serca usunął. To kojarzy mi się z
kamieniem, którym zamknięty był Grób Pana Jezusa, a który właśnie Święta Maria
Magdalena zastała odsunięty.
Do
momentu tamtych rekolekcji, gdy się wypowiadałem, mówiłem coś do Piotra,
popełniałem dużo błędów teologicznych i mówiłem słowa, których nie zamierzałem
powiedzieć – zaburzone było moje wypowiadanie się, szczególnie w kwestiach
duchowych. Od momentu tamtych rekolekcji miałem obfite wyzwolenie z tego
problemu, co trwa po dziś dzień.
42.
Znaki Przez Jana Pawła II
Niedługi
czas po odejściu do domu Ojca papieża Świętego Jana Pawła II usłyszałem w
katolickim Radiu Warszawa wypowiedziane takie słowa: "Starajmy się prosić
Pana Boga o konkretne dary". Pod wpływem tych słów wypowiedziałem modlitwę
w następującej intencji: "Panie Jezu, proszę Cię, abym przed końcem
kwietnia tego roku (2005) osiągnął świętość w znaczeniu określanym przez słowo
"kanonizowany". 2 maja 2005 roku – miesiąc po śmierci papieża Jana
Pawła II – odkryłem najpiękniejszy znak w moim życiu, związany z Janem Pawłem
II. Opowiedziałem ten znak mojej mamie, opowiedziałem jej same fakty, które
składają się na ten znak, a moja mama zareagowała na to słowami: "To ty
świętym będziesz!". Po dłuższym czasie te słowa mojej mamy skojarzyły mi
się z tą moją konkretną modlitwą, którą wcześniej odmówiłem.
43.
27 Miliardów
Któregoś
razu w modlitwie osobistej w sercu usłyszałem słowo Pana Jezusa o zdjęciach
mojego autorstwa. Powiedział: "Te zdjęcia są warte miliardy".
Niedługo potem obrabiałem serię zdjęć, którą uznałem za, według mnie, rekordowo
udaną. W tym momencie mój brat Piotr powiedział mi, że usłyszał właśnie z
wiadomości, że premier Polski Mateusz Morawiecki wynegocjował dla Polski z Unii
Europejskiej wiele miliardów złotych. Kilka lat później opowiedziałem,
przypomniałem to powyższe doświadczenie Piotrowi, a on mi odpowiedział, że
właśnie była wiadomość w mediach, że tego dnia dokonano rekordowo dużego
przelewu bankowego z Unii Europejskiej dla Polski – w wysokości 27 miliardów
złotych. Chodziło właśnie o te wynegocjowane wcześniej, jak wspomniałem,
środki. Ja nie miałem pojęcia, że takie zdarzenie może mieć miejsce tego dnia.
44.
Kraków
13
sierpnia 2017 roku byłem z moim bratem Piotrem w Krakowie. Rozmawialiśmy o tym,
że przyjechałbym chętnie niedługo znowu do Krakowa, żeby porobić zdjęcia do
mojej kolekcji zdjęć miejskich. W którymś momencie padło zdanie, że zrobię "300
zdjęć na krzyż". W tym momencie zacząłem mieć strapienie; myślałem o
tym słowie "na krzyż" – czy będzie jakiś krzyż, czy będzie jakieś
cierpienie, czy coś się nie uda? I poszedłem na modlitwę tak zwaną "adoracyjną",
starając się wsłuchać w słowa Pana Jezusa w moim sercu, a Piotruś cały czas mi
towarzyszył. Wyjątkowo przedłużała się ta modlitwa i trwała ponad dwie godziny,
przez które nie osiągałem pocieszenia.
I
tak doszliśmy do Sanktuarium Świętego Jana Pawła II w Białych Morzach, koło
Łagiewnik w Krakowie. Tam, przed ołtarzem, ukląkłem dalej do modlitwy i w sercu
usłyszałem słowa Pana Jezusa: "Jasiu, ta cała sytuacja wydaje się tobie
taka trochę dziwna. A pamiętasz rok 2000, 13 maja, gdy trafiłeś do szpitala?
Wtedy też miałeś w sercu to słowo "dziwne", że ta sytuacja jest taka
dziwna." Pomyślałem sobie: "Rzeczywiście". I nagle coś
niesamowitego mnie olśniło. Pamiętałem, że gdy byłem w tym miejscu w czasie Światowych
Dni Młodzieży rok wcześniej – w roku 2016 – widziałem w tym sanktuarium Świętego
Jana Pawła II niezwykłą relikwię – zakrwawioną sutannę, którą papież miał na
sobie w czasie zamachu na jego życie. Otóż tamtego dnia – wspomnianego 13 maja
2000 roku – była rocznica właśnie zamachu na papieża Jana Pawła II. Pomyślałem:
"Pan Jezus mówi mi o tym dniu 13 maja, a ja znajduję się w tym momencie 15
metrów od relikwii związanych z tym 13 maja. To niezwykłe! Tylko muszę się
upewnić, czy rzeczywiście te relikwie nadal tam są". I rzeczywiście –
były. W tym momencie całe to strapienie, które miałem, zupełnie minęło. Już do
końca dnia byłem całkowicie pocieszony. A ta modlitwa adoracyjna dlatego tak
długo trwała, bo zbliżała się tak wyjątkowo obfita radość.
Potem
26 sierpnia 2017 roku rzeczywiście pojechałem do Krakowa, żeby robić tam
zdjęcia. To było święto Matki Bożej Częstochowskiej. Na początku myślałem o
tym, że pojawił się krzyż, o którym wcześniej myślałem, gdyż była brzydka
pogoda: całkowicie pochmurne niebo, też trochę deszcz. Po dwóch godzinach
robienia zdjęć przebywałem w galerii handlowej "Galeria Krakowska"
i podjąłem rozmowę telefoniczną z Piotrem. W rozmowie byłem smutny,
zrezygnowany. Powiedziałem: "Piotrusiu, nie ma za bardzo pogody". I
nagle, jeszcze w czasie tej rozmowy, zobaczyłem, że przez szklany dach tej
galerii docierają do mnie promienie słońca. Wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem,
że niebo się przejaśnia. Okazało się, że w ciągu kolejnych piętnastu minut
zrobiło się bezchmurne niebo nad całym Krakowem. To było takie wskrzeszenie dla
mnie. Zrobiłem mnóstwo zdjęć, bardzo ładnych. Okazało się też, że gdybym nie
zrobił wcześniej tych zdjęć deszczowych, ta seria byłaby gorsza, mniej
różnorodna, a tak była urozmaicona pięknymi zdjęciami z kamieniczkami
odbijającymi się w mokrym chodniku. Po tym samym strapieniu, które miałem
wcześniej, i po tym jakby troszkę krzyżu, nie było śladu. Niczego w tym
wszystkim nie straciłem, a wszystko się idealnie udało.
45.
Powstrzymanie Rosji
Pan
Bóg okazał mi wiele łask po odmówieniu przeze mnie tak zwanej "modlitwy
potrójnej", którą ułożył jakiś czas temu w moim sercu. 19 kwietnia 2024
roku zdarzyło się, że wyjątkowo tę modlitwę potrójną odmówiłem w czasie
wieczornej modlitwy osobistej ze Słowem Bożym. Intencja była związana z
pragnieniem, aby Pan Bóg powstrzymał działania wojenne Rosji przeciwko
Ukrainie. Kolejnego dnia usłyszałem w pewnym serwisie informacyjnym, że
szykowany jest pakiet wsparcia w wysokości 61 miliardów dolarów na obronność Ukrainy.
24 kwietnia 2024 roku Piotr i ja otrzymaliśmy przełomowego maila w kwestii
naszej muzyki, że została przyjęta na stałe do Radia RDN Małopolska (trzy nasze
piosenki). Pan, który napisał nam tego maila, ma na nazwisko "Fortuna",
co mi się kojarzy z tymi 61 miliardami dla Ukrainy, jako że tego dnia prezydent
Stanów Zjednoczonych Joe Biden podpisał tę uchwałę.
46.
Eliasz
W
Ewangelii są zapisane takie słowa Pana Jezusa: "Eliasz istotnie
przyjdzie i naprawi wszystko". Z tymi słowami kojarzy mi się pewna
sytuacja z mojego życia. Wiele lat temu myślałem o jeszcze innych słowach Pana
Jezusa, o tym, że jak w czasie modlitwy będziemy wierzyć w to, o co prosimy, to
to się spełni. Pomyślałem sobie: "Tak jakby wykorzystam tę okazję i
wypowiem najbardziej wzniosłą intencję, jaką tylko jestem w stanie wymyśleć,
wzbudzę w moim sercu wiarę w to, że tak się na pewno stanie i w tej intencji
odmówię Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Według tego słowa Pana Jezusa, które
wspomniałem, Pan Jezus to spełni". I tak zrobiłem.
A
moja intencja była taka: Panie Jezu, proszę Cię, aby cała rzeczywistość była
perfekcyjna, idealna, idealnie piękna. Mimo że widzę teraz dookoła siebie
trochę brzydoty, to Ty potrafiłeś wskrzesić swoje ciało z ran, uczynić je
zupełnie nowym. Tak samo ufam co do tego. Wznoszę się ponad to, co widzę".
I wzbudziłem tę wiarę, o której wspomniałem, i odmówiłem tę Koronkę.
Po
kilku latach odkryłem teorię teologiczną, która mówi, że ta intencja moja jest
spełniona – że rzeczywistość jako całość jest perfekcyjna. Ta brzydota, którą
widzę, zostanie osądzona, wszystko będzie wyrównane przez Sąd Ostateczny.
Rzeczywistość jako całość to sam Bóg i jednocześnie samo Niebo, którym jest
Bóg. Wszyscy święci w Niebie wpisują się w Niego, nie tracąc swojej tożsamości.
A co z piekłem? Też się wpisuje w to Niebo. Można to wyjaśnić przez pewien
obraz: Jest zima, są ośnieżone góry, jest górska chatka, jest wieczór – Wigilia
Bożego Narodzenia. Rodzina gromadzi się przy stole, przy opłatku, przy choince,
przy prezentach. Jest kominek, w tym kominku są drewienka, które płoną. Otóż
cały ten obraz jest perfekcyjny, idealny, jak dzieło malarskie, które wywołuje
sam zachwyt, jest całkowicie zachwycający. W kontekście tej teorii
teologicznej, istotami potępionymi są te drewienka, które płoną w tym kominku,
ale nie zmienia to tego, że cały widok jest idealnie dobry. To, że zło jest
ukarane, to też jest dobro. Sprawiedliwość jest dobra. I takie jest Niebo.
Widzi się tam samo dobro. To jest jedyny punkt widzenia, z którego widzi się
całą rzeczywistość i jednocześnie jedyny punkt widzenia, z którego cała
rzeczywistość jest idealna, perfekcyjna. To jest Absolut.
Jeszcze
odnośnie Eliasza wspomnianego na początku tego opisu. Pan Jezus wypowiedział
tamte słowa w czasie przyszłym – Eliasz "przyjdzie", mimo że to było
już po przyjściu Świętego Jana Chrzciciela. Iskra Bożego Miłosierdzia jest
nowym Eliaszem i nowym Janem Chrzcicielem. Tą Iskrą jest sam Jezus Chrystus,
działający też troszeczkę poprzez nas – mojego brata i mnie, i innych. Mocą tej
Iskry świat będzie przygotowany na powtórne przyjście Chrystusa. Wszystko
będzie naprawione, jak to Pan Jezus powiedział, też przez tę modlitwę, którą
odmówiłem z wiarą, którą w sobie wzbudziłem.
47.
Dzień Matki
Zdarzyła
mi się kiedyś pewna sytuacja, przez którą nie pamiętam, żebym kiedykolwiek
wcześniej ani później po dziś dzień miał taką obfitą radość zewnętrzną, będącą
jednocześnie radością duchową. Było to spowodowane wyjątkowo silnym, jaskrawym
znakiem, jaki sprawił mi Pan Jezus. Była to właściwie seria znaków.
Otóż
26 maja 2023 roku, w Dzień Matki, o godz. 17:28 wysłałem do pewnego wydawnictwa
e-maila z propozycją wydawniczą związaną ze zdjęciami Warszawy mojego
autorstwa. Ta "28" w tej godzinie 17:28 skojarzyło mi się z moimi
urodzinami, które mam 28 lutego, ale także skojarzyło mi się to z adresem tego
wydawnictwa – ul. Dobra 28. Dokładnie pod tym samym adresem – ul. Dobra 28, w
tej samej klatce, tylko na innym piętrze, mieściła się wtedy siedziba firmy Independent
Digital, z którą w 2018 roku podjęliśmy z Piotrem współpracę. Byliśmy tam w
moje 35. urodziny (28.02.2018 r.), aby podpisać umowę o tej współpracy. W roku
2022 z kolei podjęliśmy współpracę z wytwórnią Delphy
Records, której siedziba też jest bardzo blisko tej
ulicy Dobrej. Tam też byliśmy.
Niedługo
po wysłaniu tego e-maila, we wspomniany Dzień Matki, jeszcze tego samego dnia
natrafiłem w internecie na wideo pokazujące
urbanistyczne przemiany pewnych rejonów Warszawy. Jak tylko zacząłem oglądać to
wideo, już byłem bardzo zachwycony, bo było powiedziane o moim ulubionym
wieżowcu w Warszawie – budynku "Spire",
który mieści się na Woli i który w tych dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia
symbolizuje, podobnie jak mój brat Piotr, Ducha Świętego, jako że nazwa tego
budynku pisana jest "Spire" –
zaczyna się tak, jak "Spiritus Sanctus" (Duch Święty).
W
tym wideo, chwilę później, a tego dnia był Dzień Matki, powiedziane było o ulicy
Grzybowskiej, co mi się skojarzyło z naszą mamą, której ulubiona zupa to była
zupa grzybowa. W ostatnie Święta Bożego Narodzenia, tuż przed śmiercią, udało
jej się zjeść trochę tej zupy grzybowej w czasie wieczerzy wigilijnej. Msza
Święta pogrzebowa była przy ulicy Grzybowej 1, mama została pochowana na
cmentarzu przy tej samej ulicy Grzybowej. O tej ulicy Grzybowej było
powiedziane w tym wideo: "Ulica jak z Nowego Jorku". Chwilę później
było powiedziane o tym, że w oddali tej ulicy jest Aleja Jana Pawła II, który,
podobnie jak mój brat i moja mama, jest szczególnie ze mną związany.
Finał
tego wszystkiego był dopiero przede mną, gdyż pod koniec tego wideo było
powiedziane: "A teraz, z tej dzielnicy Wola przenosimy się w trochę inny
rejon Warszawy, na Powiśle, na ulicę Dobrą." W tym momencie wpadłem w taki
zachwyt, że trudno to opisać, bo to właśnie w to miejsce wysłałem tego samego
dnia maila do wydawnictwa książkowego, którego siedziba mieści się przy ulicy
Dobrej, gdzie byliśmy w moje 35. urodziny i przez tamtą wizytę udało się nam
osiągnąć obfite owoce w związku z utworem "I'll
Stand Beside You",
poprzez wspomnianą firmę muzyczną Independent Digital.
48.
Modlitwa Adoracyjna
Od
momentu mojego całkowitego zawierzenia się Panu Jezusowi 30 listopada 2002 roku,
zacząłem odczytywać w sercu słowa Pana Jezusa, rozmawiającego ze mną w
modlitwie. Nazwałem to "modlitwą adoracyjną". Nie mam wizji
głosowych, ale Pan Jezus czy Maryja posługuje się moimi myślami, mówiąc do
mnie. Trwając w stałej łasce uświęcającej, jestem jak gdyby takim Tabernakulum,
przez co obecny jest we mnie Pan Jezus Eucharystyczny. Dlatego mogę łączyć się
z Nim nie tylko w budynku kościoła, ale również w moim domu, albo gdziekolwiek
się znajduję. Ważne w tej modlitwie jest to, aby nie słuchać samego siebie czy
samych swoich myśli, ale wpatrywać się w wizerunek Pana Jezusa czy Maryi i od
Niego, od Niej nasłuchiwać. W ten sposób słowa Pana Jezusa czy Maryi w sercu, w
takiej modlitwie, słyszałem ponad dziesięć tysięcy razy w moim życiu.
Na
rekolekcjach "Miłosierni jak Ojciec" w Roku Miłosierdzia
(2016) usłyszałem słowa animatorki: "Przychodźmy do Pana Jezusa na tę
modlitwę (właśnie jak rozumiem modlitwę adoracyjną) zawsze wtedy, gdy widzimy,
że jest u nas mało radości". Rzeczywiście, najczęściej właśnie wtedy podejmowałem
tę modlitwę adoracyjną, poza wieczorną modlitwą osobistą ze Słowem Bożym, którą
podejmuję codziennie, bez względu na to, czy czuję radość, czy nie – to też
jest bardzo ważne, kluczowe.
Staram
się zawsze trzymać reguły, że nie ma u mnie nigdy tak wielkiego strapienia, z
którego Pan Jezus nie potrafiłby mnie w modlitwie adoracyjnej wyzwolić i
pocieszyć. Jak powiedział pewien ksiądz, czasami taka modlitwa trwa minutę,
czasami 5 minut, czasami 15 minut, a czasami 3 godziny. U mnie jest podobnie,
ale zawsze z mojego problemu byłem wyzwolony – najczęściej całkowicie za jednym
razem, a czasami stopniowo po troszku. Widzę też z perspektywy lat, że
wszystkie słowa, które w sercu powiedział mi Pan Jezus albo powiedziała mi
Maryja, a często były to słowa co do przyszłości, są prawdziwe i mają
spełnienie, tak, jak jest to najmiłosierniejsze dla mnie, też dla mojego brata
Piotra i przez nas obficie owocne dla świata. Piotr też podejmuje taką modlitwę.
Czasami w tej modlitwie adoracyjnej Pan Jezus, podobnie jak Maryja, troszkę się
przejęzyczał – często z tego wychodziły największe łaski, bo przez to Pan Jezus
wskazał mi na coś zaskakującego, o czym normalnie bym nie pomyślał, co okazało
się czymś szczególnie ważnym dla mnie i dla Bożych spraw w moim życiu. To słowo
z Nieba nigdy u mnie nie upadło i, jak ufam, nigdy nie upadnie. Też w przypadku
większości tych modlitw adoracyjnych, mój stan z przygnębienia, strapienia,
smutku, niepokoju, stresu, poczucia lęku, był zamieniony w ogromną radość,
nawet euforię, energię, pokój, cierpliwość, a przede wszystkim – miłość...
49.
Rozeznania
Gdy
ja i mój brat Piotr należeliśmy do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym,
podejmowaliśmy wtedy pewne przyrzeczenia – tak zwane "Nasze Credo".
Jest tam między innymi taki punkt: "Podejmować rozeznanie przed
ważniejszymi decyzjami (zmiana pracy, podjęcie bądź rezygnacja z jakiegoś
zaangażowania) w świetle odczytywanych natchnień i znaków czasu".
Otóż
Piotr i ja wiele lat temu zaczęliśmy podejmować te rozeznania. Na rekolekcjach
ewangelizacyjnych Odnowy w Duchu Świętym było też powiedziane, że z Panem
Bogiem można się na pewne sprawy umówić. Już wiele lat temu Pan Bóg dał nam i
coraz bardziej rozwijał wspólny Piotra i mój język komunikowania się z Panem
Bogiem. I tak, według tego, mnóstwo decyzji, szczególnie ważnych decyzji,
podjęliśmy na podstawie tego, że dostaliśmy z Nieba znak. Na przykład:
Zapytaliśmy: "Panie Jezu, czy chcesz, żebym to uczynił (konkretnie
odnośnie jakiejś sprawy)?" I w tym momencie zobaczyłem napisane słowo "do",
co oznaczało dla nas, żeby tak uczynić, ponieważ "do" to po
angielsku "zrobić". Albo też zapytaliśmy się, czy chcesz, żebyśmy to
uczynili? I zobaczyłem słowo zaczynające się od "le", co
oznaczało dla nas początek słowa "leave it" – czyli "zostawić to", a więc żeby
tego nie uczynić. W ten sposób podjęliśmy już wiele tysięcy decyzji.
Jest
też słowo w Piśmie Świętym: "a przykazania Jego nie są ciężkie".
To słowo dotyczy dokładnie tych wszystkich naszych dotychczasowych rozeznań.
Nigdy ta wola Boża nie była dla nas ciężka, czasami była trochę trudna, ale też
bardzo owocna. Często dobro nasze i wielu ludzi w związku z nami zawisło na
takim jednym rozeznaniu, przez które Pan Bóg nas nigdy nie zawiódł. Zawsze
wskazał to, co było dobre, i nigdy nie byliśmy zawstydzeni. Też trzymamy się
tego, aby nigdy od Pana Boga nie żądać znaku. Dlatego w rozeznaniach nie
mówiliśmy: "Boże, daj nam znak", tylko mówiliśmy: "Panie Jezu,
czy chcesz, żebym tak postąpił?". W ten sposób nie szukamy znaków i
cudowności, tylko szukamy spełnienia się woli Bożej.
50.
Modlitwa Potrójna
Poprzez
wiele lat mojej drogi wiary, jakiś czas temu zrodziła się w moim sercu
specjalna modlitwa, którą nazwałem "modlitwą potrójną". Praktykuję ją
już od kilku lat i doświadczyłem poprzez tę modlitwę wyjątkowej skuteczności
pomocy Bożej na intencję tej modlitwy – w różnych trudnych sprawach. Często
właśnie przez tę modlitwę doświadczyłem wyjątkowo jaskrawej, pozytywnej
odpowiedzi Boga na mój problem, doświadczając rozwiązania przez Pana Boga tego
mojego problemu, często od razu po odmówieniu tej modlitwy.
Kontakt:
(+48) 502 117 532 E-mail:
john.siest@gmail.com
©
Copyright by Jan Siestrzeńcewicz 2025
Wszelkie prawa zastrzeżone.