Wybrane Szczególne Opisy Znaków Iskry Bożego Miłosierdzia w życiu Piotra i Jana Siestrzeńcewicz

Część Czwarta (od 76 do 83)

 

76. "Kochana Polsko!"

Któregoś razu pomodliłem się za bardzo znanego polskiego komentatora sportowego – pana Dariusza Szpakowskiego. Otóż widziałem wiele razy, że pan Dariusz Szpakowski, gdy komentował jakiś mecz polskiej reprezentacji w piłce nożnej, bardzo często był bardzo krytyczny wobec naszych piłkarzy, szczególnie gdy przegrywali. Pomodliłem się za niego Koronką do Miłosierdzia Bożego, wypowiadając taką intencję: "Panie Boże, proszę Cię, aby Pan Dariusz Szpakowski kochał Polskę".

Bardzo niedługo po tej modlitwie oglądałem kolejny mecz komentowany przez pana Dariusza, a był to mecz w dniu konkursu piosenki Eurowizji Dziecięcej, w którym brała udział nasza reprezentantka Viki Gabor. Komentując wspomniany mecz, Pan Dariusz powiedział: "Mam teraz taki komunikat: Zachęcam do tego, żeby głosować na naszą reprezentantkę w Eurowizji Dziecięcej, ponieważ inaczej niż to jest w przypadku Eurowizji dorosłych, w tej Eurowizji Dziecięcej można głosować na reprezentantkę ze swojego kraju". Okazało się chwilę później, że Viki Gabor tę Eurowizję wygrała i była drugą z rzędu zwyciężczynią tego konkursu z Polski.

Od tego momentu widziałem, że pan Dariusz, komentując mecze Polaków, bardzo pozytywnie mówił o naszych piłkarzach, wyrażał słowa nadziei, szacunku i aprobaty dla nich, nawet gdy przegrywali. Zdarzyło się też, że pan Dariusz komentował mecz barażowy decydujący o awansie Polaków do turnieju EURO 2024. Zaczął komentowanie tego meczu od słów: "Kochana Polsko!", co mi się kojarzyło z tą intencją za niego – wysłuchaną przez Boga.

To był mecz Polski z Walią. O wyniku meczu miał zadecydować konkurs rzutów karnych, a w naszej bramce stał Wojciech Szczęsny. Na początku tych rzutów karnych pan Dariusz powiedział: "Wojtku, daj nam tę jedną interwencję". Pod koniec pierwszej serii rzutów karnych był wynik 5 do 4 dla Polski – wszystkie karne obu drużyn były jak dotąd udane. Miał strzelać reprezentant Walii. Było wiadomo, że jeśli Wojtek obroni ten strzał, to Polska pojedzie na EURO. I Wojtek Szczęsny obronił – miał tę wspomnianą "jedną interwencję".

Gdy wybuchła dla Polaków ta radość, Wojtek rozpostarł ramiona, czekając, aż podbiegną do niego koledzy, żeby go uściskać. Ten dzień tego meczu to był Wielki Wtorek, na 3 dni przed Wielkim Piątkiem Męki Pańskiej w Kościele Katolickim. Te rozpostarte ramiona Wojtka Szczęsnego skojarzyły mi się z Panem Jezusem na Krzyżu. Pan Jezus – Król Polski – na Krzyżu zbawił świat. W tej zaś sytuacji Wojtek Szczęsny – bramkarz Polski – wybawił Polskę od smutku, jaki by był, gdybyśmy wtedy przegrali ten mecz i nie dostali się do Mistrzostw Europy

Później, w czasie tego wspomnianego EURO 2024, komentując mecz z Austrią, Pan Dariusz powiedział odnośnie naszego napastnika Krzysztofa Piątka: "Krzyśku, daj nam tego jednego gola". I Krzysztof Piątek strzelił gola – jedynego dla Polski w tym meczu. Ten mecz Polacy przegrali 1:3 i nie awansowali do fazy pucharowej, ale w tym EURO obronili honor, remisując z Wicemistrzami świata – Francją (1:1).

77. Girlandy

Pan Jezus prowadził swoją działalność publiczną na ziemi przez trzy lata – od momentu, gdy miał 30 lat, do momentu, gdy miał 33 lata. U mnie w tych latach życia miały miejsce szczególne dwie sytuacje.

Przez trzy lata, odpowiadające tym latom działalności publicznej Pana Jezusa, nasze – Piotra i moje – trzy utwory były obecne na "Liście z Mocą" – liście przebojów muzyki chrześcijańskiej emitowanej w kilkunastu lokalnych katolickich analogowych stacjach radiowych, głównie w Polsce i w kilku za granicą. Pierwszy z tych trzech utworów pojawił się parę miesięcy po tym, jak skończyłem lat 30. Trzeci z nich przestał być na tej liście kilka miesięcy przed tym, jak skończyłem 33 lata. Widzę, że to była taka moc z okazji tego mojego wieku, zbiegającego się z wiekiem Pana Jezusa, gdy On miał tę moc działalności publicznej.

W tym duchu miała miejsce jeszcze jedna, podobna do tej sytuacja. Otóż w okresie Świąt Bożego Narodzenia, w ciągu tych trzech lat, pokrywających się z trzema latami działalności publicznej Pana Jezusa, przed naszym domem co roku były powieszone girlandy – świecące ozdoby bożonarodzeniowe. Takie ozdoby wisiały przed naszym domem przez więcej niż trzy lata, ale przez te trzy wyjątkowe lata to były takie największe i przez 3 lata z rzędu identyczne girlandy, których już potem nie było.

Ozdobiona była cała ulica Francuska od Ronda Waszyngtona, przy którym mieści się Stadion Narodowy, także przedłużenie ulicy Francuskiej, czyli Plac Przymierza, i przedłużenie Placu Przymierza – ulica Paryska, przy której mieszkamy. Te girlandy były powieszone na co drugiej latarni, a każdego z tych lat wypadło tak, że girlanda wisiała na latarni przed naszym domem. Tylko przed naszym domem oraz na kilku latarniach wcześniej i kilku latarniach dalej, każda girlanda wisiała tak, że była skierowana do wewnątrz i na zewnątrz – w stronę budynków, a więc też naszego domu. Na pozostałym odcinku girlandy były powieszone tylko do wewnątrz – w stronę jezdni, a więc tam widok z okien na girlandy był zasłonięty latarniami, a u nas – nie. Girlandy miały mnóstwo lampek świątecznych – żółtych, ale też błyskające białe "flesze". Zrozumiałem, że to było sprawione przez Pana Boga z okazji tych moich lat od 30. do 33., na podobieństwo do lat działalności publicznej Pana Jezusa, podobnie jak to było z tą "Listą z Mocą".

78. Inicjatywy Iskry

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat Pan Jezus przeprowadził w moim i Piotra życiu wiele inicjatyw, ale szczególnie kilka takich większych. Były to sytuacje, w których spodziewałem się obfitego dobra osiągniętego w tych inicjatywach – miałem czasem w myślach pewne konkretne dobro, a okazało się, że Pan Bóg sprawiał trochę lub bardziej inne dobro, w miejsce tego, którego oczekiwałem, ale co często było widać dopiero z szerszej perspektywy czasu, jeszcze większe i często o wiele większe niż takie, jakiego się spodziewałem.

Często okazało się, że to dobro było dobrem dla bardzo wielu ludzi, do osiągnięcia czego Pan Jezus posłużył się przede wszystkim osobami, które uczestniczyły w tych inicjatywach ogólnopolskich i światowych, które wypracowały to dobro, ale też szczególnie posłużył się przez kanały duchowe Piotrem i mną jako narzędziami w ręku swojego Miłosierdzia, na co ja w ogóle nie zasłużyłem, co było samym dobrem i mocą Pana Jezusa, który jest tą Iskrą Bożego Miłosierdzia.

Często prosiliśmy w tych inicjatywach o przebicie się z naszymi talentami do świata, o sukcesy artystyczne dla nas, ale dodawałem w modlitwie: "Cokolwiek chcesz, jeśli chcesz, tak jak chcesz – na chwałę Twojego królestwa".

Można powiedzieć, że szczególnie rozwinęło się to od roku 2000 – Roku Milenijnego, w którym mocą Bożą podzieliłem się sobą z ludźmi przez moją chorobę, która była dla mnie troszeczkę krzyżem, drobnym krzyżem, złączonym z ogromnym Krzyżem Pana Jezusa. Otóż pierwszego dnia trzeciego tysiąclecia, czyli 1 stycznia 2001 roku, zaczęła się w Polsce tzw. "Małyszomania".

Dalej podaję hasłowo inicjatywy u nas, przez to inicjatywy w świecie i motywy łączące te inicjatywy:

 

    2015 – Promocja naszego albumu muzycznego w serwisie streamingowym za 10 000 zł – wygrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych; ich samodzielne rządzenie przez dwie kolejne kadencje – KAMPANIA wyborcza PiS-u w tym samym czasie nasza KAMPANIA reklamowa.

 

    2018 – Wydanie naszego albumu muzycznego przez Independent Digital – intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, 11 listopada 2018 roku, w Święto Niepodległości – INDEPENDENT Digital (niezależny) INDEPENDENCE day (Dzień Niepodległości).

 

    2019 – Moje śpiewanie na Starym Mieście – Polska w Unii Europejskiej – pod koniec dnia drugiego z dwóch, w których śpiewałem, trafiliśmy na koncert przy Stadionie Narodowym z okazji 15-lecia wejścia Polski do Unii Europejskiej.

 

    2020 – Nasza aplikacja ze zdjęciami mojego autorstwa w postaci tapet na telefon i tablet o nazwie "JOHNSWALLPAPERS" – wynaleziona szczepionka na koronawirusa – APLIKACJA mobilna – APLIKACJA szczepionki; szczepionka JOHNSON & JOHNSON (tyle samo liter, co w nazwie naszej aplikacji).

 

    2021 – Wysłanie mojego zgłoszenia do programu telewizyjnego "The Voice of Poland" – nie przyjęto mnie, ale niedługo później zacząłem opisy znaków utrwalać nie w tekstach, tylko w nagraniach audio, dyktując je swoim głosem do rejestratora dźwięku. Powstało ponad sto osiemdziesiąt godzin nagrań – "The VOICE of Poland" – GŁOS świadectwa.

 

    2022 – Photoshelter – serwis fotograficzny, na którym umieściłem zdjęcia swojego autorstwa – od momentu włączenia płatnej promocji mojego profilu w tym serwisie – napływ do Polski wielu Ukraińców, chroniących się przed wojną – "photoSHELTER" – "SHELTER" – z angielskiego – SCHRONIENIE.

 

    2025 – Kierowanie się do USA z naszymi talentami i z naszym świadectwem – ten rok szczególnie związany z USA – nowy prezydent USA – Donald Trump – nowy papież – Leon XIV, który urodził się w USA, nowy prezydent Polski – Karol Nawrocki, który z pierwszą wizytą zagraniczną udał się do USA, a niedługo później znów udał się do USA. Osiągnięte zostało to kanałami duchowymi w związku z licznymi znakami, też przez spotkanie Piotra z prezydentem Polski Andrzejem Dudą 11 listopada 2018 roku, także przez nagranie przez nas i promowanie utworu "Ciągle Wierzę w Nas", a także przez ułożoną przeze mnie i rozszerzoną przez nas w naszej parafii "Litanię Dziękujących Jezusowi".

79. Prezydent Karol Nawrocki

Pan Bóg ukazał mi, Piotrowi i nie tylko, wiele znaków co do pana Karola Nawrockiego, który 6 sierpnia 2025 r. został prezydentem Polski. Pan Karol Nawrocki urodził się 3 marca 1983 roku, zaledwie trzy dni po moich narodzinach, w tym samym roku – tylko trzy i akurat trzy dni. Z kolei ja urodziłem się dokładnie 3 lata po narodzinach mojego brata Piotra. Pan Karol Nawrocki ma imię po Karolu Wojtyle, a ja mam imiona Jan Paweł po (tym samym) Świętym Janie Pawle II.

Nie śledziłem za bardzo kampanii wyborczej, ale któregoś dnia u naszego przyjaciela, Wojtka, zobaczyłem w telewizji pana Karola Nawrockiego i, jak sobie skojarzyłem, tego dnia były jego urodziny.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbyła się w rocznicę urodzin Świętego Jana Pawła II. Tego dnia, po głosowaniu Polaków, pojawiła się obfita radość u tych, którzy głosowali na pana Karola Nawrockiego, ponieważ okazało się, że pierwszą turę wyborów on, owszem, przegrał, ale bardzo nieznacznie – pojawiła się nadzieja na jego zwycięstwo w drugiej turze. W niedzielę dokładnie pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów miał miejsce "Marsz dla Polski" – marsz zwolenników pana Nawrockiego, w którym z Piotrem też trochę uczestniczyliśmy. Tego dnia pierwszy raz w życiu zobaczyłem na żywo z odległości kilku metrów twarz Pana Karola – uśmiechniętego.

Z kolei druga tura wyborów miała miejsce w Święto Dziękczynienia pod hasłem "Dziękujemy za Nadzieję". Tego dnia wielu Polaków miało nadzieję, że pan Karol Nawrocki wygra. Z pierwszych wyników wynikało, że przegrywa, też nieznacznie, jak w pierwszej turze, ale że jest nadzieja, że po podliczeniu wszystkich głosów wygra. Tego dnia, po tych wstępnych wynikach, pan Karol powiedział: "Tej nocy zwyciężymy". Jeszcze przed północą pojawiły się pierwsze wyniki wskazujące na zwycięstwo pana Karola. Tego dnia była okrągła 25. rocznica mojego wyjścia ze szpitala, w którym byłem w Roku Milenijnym.

Nad ranem, 2 czerwca 2025 roku, przyszły oficjalne wyniki wyborów, że pan Karol Nawrocki wygrał. Był to dzień rocznicy słynnych słów wypowiedzianych przez papieża Świętego Jana Pawła II, co ciekawe, na ówczesnym Placu "Zwycięstwa": "Niech zstąpi Duch Twój. Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." Tego dnia w Ewangelii było słowo Pana Jezusa: "Odwagi! Ja zwyciężyłem świat" – "zwyciężyłem" – Plac "Zwycięstwa" – "zwycięstwo" pana Karola.

Dostałem też w tamtym czasie wiele innych znaków wskazujących na to, że pan Karol Nawrocki wygra te wybory, a tym samym oznaczających błogosławieństwo Boże dla jego kandydatury i jego prezydentury. W dniu wspomnianego "Marszu za Polską" pan Karol powiedział na Placu Zamkowym słowa, które wyjątkowo zapadły mi w serce, słowa, które można traktować jak piękną złotą myśl i radę życiową. Powiedział: "Kochani, dajcie z siebie wszystko!". Widzę, że jedynie o to w życiu chodzi – żeby dać z siebie wszystko dla Boga i ludzi – pójść na całość. Pod wpływem tych słów przez kolejny tydzień dużo więcej się modliłem się o to zwycięstwo, nie tylko ja, też Piotr i bardzo wiele innych Polaków. Udało się dzięki łasce Bożej. Pan Karol Nawrocki został wybrany na prezydenta Polski w roku 2025 – roku Tysiąclecia Korony Polskiej. Wierzę, że to nie przypadek…

80. Znaki Paschy Chrystusa

Każdy miesiąc mojego roku 2000 odpowiadał symbolicznie, drobinkowo, iskierkowo jednej godzinie z Piątku Męki Pana Jezusa.

 

    Ostatnia Wieczerza, słowa: "To jest Kielich Krwi Mojej, która za was i za wielu będzie wylana…” – czerwiec 1999 r. i mój udział we Mszy Świętej na Placu Piłsudskiego, odprawianej przez Świętego Jana Pawła II, na której beatyfikował 108 Męczenników II Wojny Światowej…

 

    Piątek, do godziny 6:00: modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu, krwawy pot, słowa: "Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode Mnie ten kielich, lecz nie jak Ja chcę, ale jak Ty…” – kilka razy uległem pokusie do pewnego grzechu, którego nigdy więcej nie popełniłem.

 

    Przychodzi po Pana Jezusa zgraja z mieczami i kijami, Święty Piotr odcina prawe ucho słudze arcykapłana – Mój brat, też Piotr, robi zdjęcie pewnej osobie, która klęczy przed Janem Pawłem II w Rzymie w lutym Roku Jubileuszowego 2000, na tym zdjęciu ta osoba ma ucięte prawe ucho…

 

    Oskarżenia wobec Pana Jezusa – kwiecień, u mnie w myślach fałszywe oskarżenia złych duchów wobec mnie, że zbluźniłem przeciwko Duchowi Świętemu i już nie mogę być zbawiony.

 

    Biczowanie Pana Jezusa – maj, początek mojej choroby, trafienie do szpitala w rocznicę zamachu na Świętego Jana Pawła II.

 

    Piotr trzy razy zapiera się Pana Jezusa – mój brat, też Piotr, trzy razy mówi trzem różnym osobom o mojej chorobie…

 

    Cierniem Ukoronowanie Pana Jezusa – u mnie pod wpływem zbyt silnych dawek leku tzw. dyskinezy, skurcze szyi, przekręcała mi się głowa…

 

    Wyśmiewanie i wyszydzanie Pana Jezusa przy użyciu trzciny – lipiec, na obozie letnim pewne osoby wyśmiewały mnie, w czasie snu włożyli mi papierosa do ust i robili zdjęcia…

 

    Droga Krzyżowa do Golgoty, Szymon z Cyreny, Maryja – sierpień, pielgrzymka na Jasną Górę, niosłem drewniany jak Krzyż akordeon, niósł go też mój wujek, spotkanie z Maryją…

 

    Wbijanie gwoździ w ręce, nogi, bok Pana Jezusa – sierpień, kopałem dołki pod metalowe pręty na ogrodzenie, na wsi u wujka…

 

    Powieszenie na Krzyżu Pana Jezusa, trzygodzinne konanie, Maryja i Jan pod Krzyżem – 1 września 2000 r. trafiłem do szpitala w rocznicę wybuchu II Wojny Światowej – spędziłem tam prawie trzy miesiące, codziennie byłem rano na Mszy Świętej, mimo że nie miałem zegarka, codziennie odmawiałem po kilkadziesiąt Koronek do Miłosierdzia Bożego za nas i za cały świat. Lekarze dziwili się, dlaczego najbardziej cierpię w piątki. Wsparcie mnie przez brata, Piotrka (z Bierzmowania – Jan), który szczególnie zaopiekował się naszą mamą…

 

    Zdjęcie z Krzyża, Pieta, Ciało Pana Jezusa na rękach Maryi – listopad, wychodzę ze szpitala, moja mama w tym samym czasie też wychodzi ze szpitala…

 

    Złożenie ciała Pana Jezusa do grobu, w którym dokona się Zmartwychwstanie – grudzień, film w kinie, cała akcja pod zakrytym niebem, pod koniec wychodzi słońce, u mnie skojarzenie ze zmartwychwstaniem…

 

Jak wspomniałem, każda godzina z Paschy Pana Jezusa jest symbolizowana "iskierkowo", "drobinkowo" przez kolejne miesiące mojego życia, gdy na listopad w 2000 roku przypadła śmierć Pana Jezusa na Krzyżu. Licząc dalej te godziny u Pana Jezusa i miesiące u mnie, i jeśli by przyjąć, że zmartwychwstaniu Pana Jezusa odpowiada godzina 6:00 rano w Niedzielę Zmartwychwstania, jako że wtedy w kościołach jest odprawiona Msza Święta, która nazywa się Rezurekcja, czyli właśnie Zmartwychwstanie, to u mnie ta godzina Zmartwychwstania przypada na luty roku 2004. A wtedy właśnie odbyłem tygodniowe rekolekcje zamknięte "Uzdrowienie Wspomnień".

Od roku 2002, gdy zawierzyłem się całkowicie Panu Jezusowi, zacząłem słyszeć słowa Pana Jezusa w sercu. Nie miałem objawień głosowych, tylko Pan Jezus, mówiąc do mnie, posługiwał się moimi myślami i moimi ustami. Najczęściej mówił mi wtedy: "Jasiu, chcę, abyś powstał z martwych". Nie wiedziałem za bardzo, co oznaczają te słowa – te znaki odkryłem lata później. Te słowa o powstaniu z martwych ustały wraz z tymi rekolekcjami "Uzdrowienie Wspomnień", które więc okazały się tym moim byciem wskrzeszonym przez Pana Jezusa w duchu właśnie Jego zmartwychwstania. Te rekolekcje odbyły się w miejscowości Magdalenka, a Święta Maria Magdalena była, jak podaje Ewangelia, pierwszym świadkiem zmartwychwstania. Też przez te kilka lat od roku 2000 do tych rekolekcji miałem bardziej stały smutek i przygnębienie. Od momentu tych rekolekcji mam o wiele większą radość aż po dziś dzień. Też w tym przejawia się to wskrzeszenie mnie. Dodatkowo, na rekolekcjach miałem wrażenie, że do tamtego momentu około 1/4 i 1/5 mojego serca była wypełniona przez kamień brudu. Przez te rekolekcje Pan Jezus ten kamień usunął. Kojarzy mi się to z kamieniem na grobie Pana Jezusa, który Pan Jezus usunął, gdy zmartwychwstał.

81. Maryja i Nasza Mama

Jakiś czas temu należałem do parafialnej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. We wspólnocie podejmowaliśmy tzw. "Nasze Credo" – postanowienia przymierza Pana Boga z nami. Jeden z punktów tego "Nasze Credo" mówi: "Troszczyć się o żywą pobożność do Ducha Świętego i Maryi". Odczytuję w moim życiu, że Pan Bóg w swoim ogromnym Miłosierdziu udzielił mi daru tej żywej pobożności do Maryi. Chodzi nie tylko o pobożność, ale o "żywą" pobożność, co rozumiem w ten sposób, że uczestnictwo w nabożeństwie majowym, w Roratach, czy pielgrzymce pieszej do Częstochowy, albo odmawianie różańca to nie zawsze jest taka bardzo żywa pobożność. To wszystko jest bardzo piękne i jest obecne w moim życiu, ale same te czynności są często bardziej ludzkie – są akcją człowieka. Z samej tej akcji nie zawsze wynika to, jakie jest działanie Boga w kierunku człowieka, w tym wypadku właśnie poprzez Maryję.

Mówi się, że mamy naśladować Pana Jezusa. Odczytuję wiele znaków odznaczania się życia i osoby Pana Jezusa w moim życiu, za co jestem Panu Bogu bardzo wdzięczny. Nie zasłużyłem na to, ani nie jestem tego godzien – jest to litościwe Miłosierdzie Boga. Natomiast życie i osoba Maryi odznaczyło się znakami w życiu mojej mamy, która parę lat temu już odeszła do Pana. Mogę wymienić kilka takich znaków:

 

    Moja mama (Mirosława) z bierzmowania miała na imię Maria.

 

    Dodatkowo, urodziła się w roku 1950 – w roku, w którym został w Kościele Świętym ogłoszony dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.

 

    Przez ostatnie osiem lat życia, kiedy mama była już wdową, bardzo lubiła słuchać katolickiego Radia Józef – tylko tej stacji słuchała – była więc przez to duchowo wyjątkowo związana ze Świętym Józefem.

 

    Mama też wyjątkowo brzydziła się wężami.

 

    Poza tym miało w moim życiu miejsce takie zdarzenie, że moja podróż autokarem zakończyła się w szpitalu – było to 13 maja – we wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej, w rocznicę zamachu na Świętego Jana Pawła II, którego Maryja obroniła. Tym autokarem jechałem właśnie odwiedzić mamę w szpitalu.

 

    Raz w życiu urodziny naszej mamy przypadły na największe święto w roku – Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego – i były to akurat jej 50. urodziny i akurat w Roku Jubileuszowym, Milenijnym; dwutysięcznym. Dwa dni wcześniej, w Wielki Piątek, mama odbyła podróż do szpitala. W tamtą Wielkanoc, w jej urodziny, odwiedziliśmy ją.

 

    Jest jeszcze wiele innych znaków łaski Bożej danej naszej mamie poprzez Maryję. Np. jeszcze taki, że w chwili jej śmierci słyszałem utwór muzyczny o tytule "I’m Alive", czyli "żyję". A jak tradycja Kościoła podaje, Maryja zakończyła życie ziemskie bez śmierci – jedynie zasnęła, cały czas żyła i żyje na wieki.

 

A więc Maryja jest obecna w moim życiu w sposób żywy – poprzez osobę mojej mamy, i ja sam tego bym nigdy tak nie zaaranżował.

82. Wybory Prezydenckie 2025

Już trochę opisywałem znaki związane z wyborem pana Karola Nawrockiego na prezydenta Polski, a teraz chciałem jeszcze przybliżyć tę sprawę przez pryzmat życia naszego – Piotra i mojego.

1 czerwca 2025 roku, chwilę po tym, gdy zostały ogłoszone pierwsze sondażowe wyniki wyborów i, jak się okazało, że wygrywa kontrkandydat pana Karola Nawrockiego, mieliśmy z Piotrem trochę smutek – trochę, bo było powiedziane, że różnica jest niewielka i że po dokładniejszym zliczeniu głosów może się okazać, że ten wynik się zmieni. W tej trudnej sytuacji odmówiliśmy z Piotrem specjalną modlitwę – Modlitwę Potrójną, którą razem do tej pory tylko kilka razy w życiu odmawialiśmy.

Tuż po tych wynikach sondażowych, poszliśmy z Piotrem do baru szybkiej obsługi. Piotrek poszedł zamówić danie, a ja przy stoliku rozważałem tę sprawę. Jako że byłem strapiony, poszedłem na Modlitwę Adoracyjną. W sercu usłyszałem słowa Maryi: "Jasiu, nie martw się. Pamiętasz? Dzisiaj jest Święto Dziękczynienia – pod hasłem: 'Dziękujemy za Nadzieję'". Jak usłyszałem to słowo "nadzieja" z ust Maryi, byłem trochę pocieszony i dopowiedziałem takie słowa, które znam z Pisma Świętego: "...a nadzieja zawieźć nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany". Jak tylko powiedziałem te słowa, wszedł Piotr z zamówionym posiłkiem i się bardzo rozradowałem, ponieważ Piotr w tych dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia symbolizuje Ducha Świętego, a w tych słowach, które wypowiedziałem w tamtej chwili, było powiedziane o Duchu Świętym ("...przez Ducha Świętego, który został nam dany"). Był to dla mnie znak, że będzie dobrze.

Również pan Karol Nawrocki był dobrej myśli, bo po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników powiedział: "Tej nocy zwyciężymy". Po północy z pierwszego na drugiego czerwca 2025 roku Piotr pocieszył mnie, że już się pojawiają wyniki wskazujące na minimalną przewagę pana Karola Nawrockiego, ale jeszcze nie było oficjalnych wyników wyborów. Pojawiły się u mnie pokój i nadzieja.

W nocy, jako że nie mogłem zasnąć, zająłem się pisaniem tekstu ogłoszenia na amerykański portal z ogłoszeniami w kwestii naszej muzyki. Napisałem taki trochę wzniosły tekst o naszym albumie muzycznym "My Dreams Come True". Tamtej nocy miałem dwa szczególne momenty związane z tym tekstem: z jego zatwierdzeniem przeze mnie i z tym, że chciałem go zabezpieczyć, wysyłając go na skrzynkę e-mailową. Pierwszy taki szczególny moment był o godzinie 3:50 w nocy, a drugi o godzinie 4:29. Ta 3:50 skojarzyła mi się z Piotrem, bo 50 oznacza Pięćdziesiątnicę – zesłanie Ducha Świętego, którego w dziełach Iskry Bożego Miłosierdzia symbolizuje Piotr. 4:29 też skojarzyła mi się z Piotrem, ponieważ 29 lutego Piotr ma urodziny, a 29 czerwca – imieniny. Pomyślałem sobie: "Ile jest minut różnicy między tą 3:50 a 4:29?" – wyszło: 39. To też mi się skojarzyło z Piotrem – już po raz trzeci.

Otóż 1 marca 2019 roku, w dniu Piotra właśnie 39. urodzin, miał miejsce niezwykły konkurs Mistrzostw Świata w skokach narciarskich, w którym Dawid Kubacki – po pierwszej serii 27., w drugiej serii awansował na pierwsze miejsce – zdobył złoty medal, a Kamil Stoch – po pierwszej serii 18., w drugiej serii awansował na drugie miejsce – zdobył srebrny medal. To było coś wyjątkowego. Kamil Stoch skomentował to słowami: "Trzeba za to podziękować Bogu, bo chyba maczał w tym palce". A miało to miejsce kilka miesięcy po intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Pomyślałem sobie wtedy: "Przez to wydarzenie sportowe Pan Jezus pokazał, do czego gotów jest posunąć się, żeby obronić Polskę, i zawsze się posunie". Właśnie tej nocy po drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce taka sytuacja zaistniała. Te "39" związane z tą nocą skojarzyło mi się z tymi 39. urodzinami Piotra w dniu tamtego konkursu Mistrzostw Świata. Dodatkowo Kamil Stoch ma 39 zwycięstw w Pucharze Świata, podobnie jak Adam Małysz.

Kontynuując rozważania o tamtej nocy 2 czerwca 2025 roku, to była rocznica słynnych słów papieża Świętego Jana Pawła II: "Niech Zstąpi Duch Twój. Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." Papież wypowiedział je na ówczesnym Placu Zwycięstwa, a tej nocy nad ranem przyszły oficjalne wyniki wyborów prezydenckich – okazało się, że zwyciężył pan Karol Nawrocki. Gdy papież wypowiedział te słowa na Placu Zwycięstwa, poczęty został Piotr, jako że urodził co do dwóch dni 9 miesięcy później. Te słynne słowa papieża, związane z Duchem Świętym, odnosiły się też szczególnie do Piotra, który w tych dziełach, jak wspomniałem, symbolizuje Ducha Świętego.

Dodatkowo w dniu tych oficjalnych wyników wyborów przeczytałem Piotrowi tekst tego ogłoszenia, który napisałem tej nocy, co Pan Bóg oznaczył wspomnianymi znakami zwyczajnymi z Piotrem. Piotr powiedział: "Ten tekst jest odważny", a tego dnia w Ewangelii były słowa Pana Jezusa, które zamykają w klamrę te wydarzenia: "Pan Jezus powiedział: 'Odwagi! Ja zwyciężyłem świat'". Te słowo "odwaga" odnosi się do tej mojej odwagi w tym tekście, a "zwyciężyłem" – do tego "zwycięstwa" pana Karola Nawrockiego, szczególnie w związku z Piotrem, też ze mną – mocą Iskry Bożego Miłosierdzia.

83. Trzy Marzenia
Latem 1997 roku zmarł Piotra i mój dziadek, który nas wychował. Parę tygodni później pojechałem na wycieczkę w austriackie Alpy. W którymś momencie wypowiedziałem w sercu słowa o trzech pragnieniach. Po pierwsze, powiedziałem: "Chciałbym pójść kiedyś do nieba". Po drugie: "Chciałbym spotkać tam dziadka”. I po trzecie: "Chciałbym jeszcze tu na ziemi zobaczyć amerykańskie drapacze chmur". Kilka tygodni później ktoś zupełnie niespodziewanie powiedział do mnie: "Janku, czy chciałbyś pojechać do Stanów Zjednoczonych?" Po kolejnych kilku tygodniach wylądowałem w Chicago I stanąłem na 103 piętrze najwyższego wówczas budynku na świecie. Na tej wycieczce widziałem mnóstwo amerykańskich drapaczy chmur. Moje marzenie się spełniło i to tak szybko. To było dla mnie wskazaniem, że to mój dziadek zatroszczył się w niebie o spełnienie się tego mojego marzenia i, że te pozostałe marzenia też będą spełnione. 

Zakończenie

Pragnę, podsumowując te wszystkie opisy znaków, wyrazić, że jestem za to wszystko bardzo wdzięczny Panu Bogu – to sama Jego moc – poprzez naszą najukochańszą Maryję. Chwała Panu Bogu i Cześć Maryi!

 

<   MENU  

 

Jan (i Piotr) Siestrzeńcewicz

 

www.znakiiskry.pl

 

Kontakt: (+48) 502 117 532  E-mail: john.siest@gmail.com

© Copyright by Jan Siestrzeńcewicz 2025  Wszelkie prawa zastrzeżone.